Pierwsze, małe zwycięstwo!

 

Udało mi się ukryć przed rodzicami fakt, że nie poszło mi na zaliczeniu. Na pewno zauważyliście już, że jestem mistrzem ukrywania niewygodnych informacji – sam niemal zapomniałem o tym małym niepowodzeniu! Nie pozwoliłem jednak, żeby sytuacja mnie załamała i we wtorek wstałem o barbarzyńskiej godzinie, umyłem się i wyszedłem z mojej strefy komfortu prosto w ramiona zimnej, nieprzyjaznej nocy… w środę też i czwartek też. Nawet w piątek mi się udało; cały tydzień chodziłem na zajęcia i pilnie notowałem uwagi wykładowców! Swoją drogą, kto układa plan zajęć tak, żeby ściągać studentów na uczelnię CODZIENNIE?! Mam dość tych terrorystów z dziekanatu, zwłaszcza pani Halinki – z całym szacunkiem oczywiście. Wracając do historii, tydzień spędziłem na nauce, notowaniu i wyszukiwaniu informacji na interesujące tematy w internecie, bo naprawdę unikam biblioteki po mojej ostatniej wycieczce… Cały weekend odsypiałem. Przegapiłem nawet premierę serialu, na który czekałem! Nie spodziewałem się, że nauka może tak męczyć, w ogólnym rozrachunku muszę jednak przyznać, że poziom pecha w tym tygodniu nieco się obniżył (pewnie dzięki mojej determinacji).

1:0 dla mnie, ŻYCIE!

1 Response

  1. Elżbieta Marowska pisze:

    Boże, w końcu. Człowieku. Ile można. XD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *