Mikołajki

Zbliżały się Mikołajki, wiec postanowiłem kupić Ani mały prezent i jednocześnie przeprosić za nasze nieudane spotkanie. Wiadomo, pierwsze randki są czasami stresujące, a ja po prostu martwiłem się o jej delikatny nos. Tak czy siak, postanowiłem jej to zrekompensować.

Jedyną osobą płci pięknej, z którą utrzymuję bliższe kontakty, jest moja mama. Podpytałem ją, co może spodobać się młodej dziewczynie. Mama powiedziała, że coś praktycznego. Na tym skończyły się jej wskazówki. Myślałem o tym bardzo długo, ale nic nie przychodziło mi do głowy.

Na kolejnych zajęciach postanowiłem podsłuchać rozmowę Ani z koleżanką, by dowiedzieć się czego potrzebuje. Tego dnia Ania ewidentnie nie miała humoru. Żaliła się, że ma kobiece dni, więc brzuch ją boli, a na dodatek marzy tylko o gorącej herbacie i kocu. Hm, to była dla mnie jasna wskazówka! Wracając z zajęć, postanowiłem zajść do Biedronki i tam kupić prezent. Przechadzając się między alejkami, dostrzegłem stoisko z herbatami. Wziąłem jakąś najtańszą o smaku cytryny. Nie chciałem znowu szaleć po kolacji, na której wydałem 500 zł! Już kierowałem się po tabletki, gdy zobaczyłem promocję na czekoladowe mikołaje. Moimi ulubionymi są te najtańsze i wcale nie chodzi tu o cenę! Po prostu „sztuczna” czekolada kojarzy mi się z dzieciństwem. Mam nadzieję, że Ani też, bo wziąłem aż trzy. Po załadowaniu słodkości do koszyka, udałem się w stronę kasy. Tam dołożyłem tabletki przeciwbólowe i prezent miałem gotowy.

W domu zapakowałem upominek i napisałem jeszcze liścik, w którym życzyłem Ani szybkiego powrotu do zdrowia. Oczywiście wiedziałem, że za miesiąc znowu będzie to przeżywać, ale już nie chciałem o tym wspominać. Lepiej żyć chwilą, a nie pesymistycznie spoglądać w przyszłość. Napisałem jeszcze, że mam cichą nadzieję na kolejne spotkanie.

6 grudnia po zajęciach postanowiłem wręczyć Ani prezent. Ona uśmiechnęła się tylko i powiedziała, że otworzy w domu. Myślę, że była jeszcze trochę zła po ostatnim spotkaniu, więc zgrywała niedostępną i niezainteresowaną.

Następnego dnia rano otrzymałem SMS-a od Ani. Napisała, że zrobiłem jej uroczy prezent, ale jest uczulona na czekoladę i nie znosi herbaty cytrynowej. Dobrze, że nie wydałem dużo pieniędzy… No i jak tu jej dogodzić, gdy i tak źle, i tak niedobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *